NASZE WYWIADY

WESELNE WSPOMNIENIA PANA CZESŁAWA GENCZELEWSKIEGO

1150154_399145580185353_248220333_a

 

Dawne uroczystości weselne odbywały się na sali lub w domu – to zależało jak kto chciał. Pan Młody nie mógł zobaczyć przyszłej żony przed ślubem w sukni ślubnej, ponieważ to przynosiło pecha… I tak jest do tej pory.

Dzień przed ślubem tłukło się szkło u Pana Młodego, a w bramę Panny Młodej wysypywało się pierze. Na szczęście.

Pamiętam, że na wesele jeździło się bryczką, ponieważ wtedy nie było jeszcze aut. Konie i zaprzęg przyozdabiało się pozłacanymi „puszorkami”. Bryczki nie były – tak, jak teraz – na kołach gumowych, tylko na drewnianych.

Pan Młody przyjeżdżał do domu swej przyszłej żony i tutaj rodzice Pani i Pana Młodego błogosławili ich kropidłem ze święconą wodą. Młoda Para całowała krzyż i wszyscy zmawiali modlitwę. Po podziękowaniu jechało się do kościoła. Orkiestra również jechała na jednym z wozów, grając po drodze pięknego marsza.

Przed domem Panny Młodej stawiano „bramę”. To była jedyna brama na drodze – nie tak, jak teraz, że tych bram jest wiele. Tym, którzy ustawili bramę dawało się wódkę i oni przepuszczali Młodą Parę.

W kościele odbywał się ślub. Potem znów wszyscy wsiadali na wozy i bryczki, i jechali na miejsce wesela.

Salę nie ustrajało się tak jak teraz, balonami, tylko kwiatami i wstążkami. Ustrajano ładnie, ale skromnie. Przed wejściem na nią, Para Młoda musiała skosztować chleba i soli oraz wypić wódkę w dwóch związanych wstążką kieliszkach. Gdy ją wypili, to kieliszki rzucali do tyłu – tłukli je. Tyle, ile było z nich drobinek szkła, tyle lat mieli żyć w zgodzie.

Później mąż brał swoją żonę na ręce i przenosił przez próg drzwi sali. Pierwszy taniec tradycyjnie tańczyła tylko Para Młoda.

Po dwunastej w nocy były oczepiny. Młodą Panią brano w kółko, a inne kobiety – te, które jeszcze nie wyszły za mąż – tańczyły wokół niej. Pani Młoda rzucała welonem w górę i ta, która złapała welon, miała wyjść niedługo za mąż. Potem tak samo brano Pana Młodego do kółka, w którym ustawiali się kawalerowie, a on rzucał krawatem lub muszką. Goście przy tym śpiewali „przyśpiewki”. I wszyscy bawili się do samego rana.

Kiedyś na weselach kapela grała dla wszystkich – dla starszych i dla młodszych. A teraz najczęściej jest muzyka tylko dla młodzieży.

Na wesele przychodzili „przebierańcy”. Ale o pozwolenie na wejście musieli prosić Młodą Parę. Byli na przykład przebrani za dziadka lub babcię, albo za „ciotkę z Ameryki”. Mężczyźni przebierali się za kobiety, a kobiety za mężczyzn. Jak dostali wódkę, to życzyli Młodej Parze szczęścia i wychodzili. To taki tutejszy zwyczaj, ci „przebierańcy”.

Na drugi dzień jechało się do fotografa zrobić zdjęcie ślubne, które potem oprawiano i wieszano w domu na ścianie.

Tak to kiedyś było na weselach.

 

WYWIAD Z GRUPĄ TANECZNĄ

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA– Przedstawcie się po imieniu.
Odp.: Wiktoria , Monika , Gabrysia , Marcelina , Adam , Dominika .
– Co skierowało was do wyboru właśnie tej grupy ?
Odp.: Po prostu lubimy tańczyć , interesuje nas to .
– Jakich tańców nauczyliście się do tej pory ?
Odp.: Hip Hop , gangnam style , walc angielski , walc wiedeński, cha cha.
– A jaki taniec wam się najbardziej podoba ?
Odp.: Hip hop i gangnam style!
– Czy w czasie pracy zdarzyło się coś nieoczekiwanego albo coś śmiesznego ?
Odp. Tak, wczoraj Monika gdy tańczyła, to się potknęła o kolegę i się wywaliła (śmiech).


WYWIAD Z INSTRUKTORKĄ GRUPY TANECZNEJ PANIĄ ANNĄ ROSPONDEK


KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA– Pani Aniu, nad czym Pani pracuje ze swoją grupą ?
Odp.: Pracujemy nad układami chorograficznymi, które później zostaną wykorzystane w spektaklu. Są to różne style muzyczne.
– Po co i dla kogo Pani to robi ?
Odp.: Chcę, żeby dzieci, które biorą udział w zajęciach miały frajdę z tego co robią i żeby mogły się zaprezentować w gronie współrówieśników, jak również przed własnymi rodzinami i sąsiadami z ich wsi.
– Jak się Pani pracuje z dziećmi i młodzieżą ?
Odp.: Bardzo dobrze, wszyscy są chętni do współpracy, dają od siebie dużo energii, co jest bardzo ważne. Czasami ćwiczenia są wyczerpujące i uczestnicy mają już dość, ale widzę, że pomimo zmęczenia sprawia im to frajdę.
– Czy coś Panią zaskoczyło w trakcie zajęć ?
Odp.: Chyba nic… Chociaż może fakt, że dzieciom sprawia to aż tak wielką frajdę i że chętnie przychodzą na zajęcia następnego dnia. Obawiałam się, że po kilku dniach zaczną się nudzić albo że będą przemęczeni i że uczestników zajęć będzie ubywać.
– Skoro projekt ma nazwę „Lato w teatrze”, to skąd się w nim wzięły tańce ?
Odp.: Projekt zakłada, że zajmujemy się tematem wesela, wobec tego trudno żeby na weselu nie było tańców! Kolejnym założeniem projektu jest pokazanie kultury ludowej w różnych czasach, a kultura ta była i nadal jest bardzo mocno związana z tańcem. Dlatego pracujemy nad różnymi tańcami – dawnymi i nowoczesnymi. Poznajemy jak się zmieniała moda taneczna, jak ewaluowały różnego rodzaju style.
– Czy tworzy Pani też własną choreografię i połączyła Pani jakiś taniec nowoczesny ze starszym ?
Odp.: Tak, bardzo lubię tworzyć! Jesteśmy na początku drogi, w związku z tym jeszcze nie mamy pełnych układów, ale mogę już zdradzić, że spróbujemy połączyć walc, elementy hip hopu i breakdance. Myślę, że wyjdzie z tego fajna kombinacja! Mam też ochotę na połączenie polki i breakdance, ponieważ polka jest dynamiczna, rytmiczna i pasuje mi do breka. Na razie jednak sprawdzam możliwości członków grupy. Zdaję sobie sprawę z tego, że każdy z nich chce się pokazać z jak najlepszej strony, wobec tego nie chcę robić niczego na siłę, czego nie będzie można poprawnie wykonać. Chcę, aby moja grupa nauczyła się czegoś nowego, ale przede wszystkim chcę, aby to, co robimy wszystkim sprawiało satysfakcję.
– A młodzieży który taniec się najbardziej spodobał ?
Odp.: Nie da się ukryć, że tańce nowoczesne – gangnam style i elementy breakdance’a, a także hip hop. To jest młodzieży po prostu bliższe, w takiej muzyce dorasta, takiej muzyki słucha. Siłą rzeczy to właśnie czuje najlepiej. Natomiast do innych, dawnych tańców młodzi ludzie muszą się przekonywać – że też warto ich słuchać, że też są fajne, i że nie jest obciachem zatańczyć taki taniec z partnerem.
– Dziękuję za wywiad i życzę sukcesów.
Odp.: Również dziękuję bardzo.

 

WYWIAD Z GRUPĄ MUZYCZNĄ

DSCN0459

– Cześć! Chciałabym Wam zadać kilka pytań…
Odp.: No to słuchamy !!!
– Dlaczego wybraliście właśnie tę grupę?
Kinga: Bo na przykład ja od 4 lat gram na keyboardzie i bardzo lubię to robić.
– A Ty ?
Janek: Mnie skierowała tu pasja – uwielbiam muzykę rockową. Gram na gitarze elektrycznej, akustycznej… No i na nerwach naszego instruktora
– A Ciebie co tu skierowało?
Karolina: Możliwość śpiewania, bo ja bardzo lubię śpiewać!
– Czyli jesteś wokalistką tego zespołu?
Odp.: Jeśli można to nazwać zespołem, to tak !
– A właściwie, to po co to wszystko robicie?
Odp.: Robimy muzykę do spektaklu. Ale nie będziemy jej nagrywać i puszczać z odtwarzacza, tylko grać na żywo w czasie przedstawienia. Mamy być zespołem weselnym! I nawet mamy jeszcze coś mówić pomiędzy granymi utworami… Czyli jesteśmy zarówno muzykami i aktorami! Poza tym naszym zadaniem jest połączenie muzyki ludowej ze współczesną.
– A jakie piosenki zagracie w spektaklu?
Odp.: Skoro motywem przewodnim tego przedstawienia jest wesele, to oczywiście nie może na nim zabraknąć „Białego Misia”! Przyznam się, że niechętnie go gamy, bo chcielibyśmy mieć w repertuarze coś ambitniejszego… Ale…! Będziemy mieć taką wersję tego „Misia”, że jak wstawimy ją na You Tube, to będzie 30000 wejść… jeśli nie więcej! Nasze wykonanie będzie genialne!
– A co jeszcze wykonacie?
Odp.: Sami wymyślaliśmy przyśpiewki weselne – np. taką: „Stoją przy drodze, pragnienie mają, a kasy nie dają”. Będziemy też śpiewać „Pójdę boso”!
– Wygląda na to, że świetnie się czujecie w Waszej grupie?
Odp.: O, tak!!! Jesteśmy najlepsi!!!
– Zrobiliśmy już kilka wywiadów w innych grupach i powiem wam szczerze, że wszyscy tak uważają…
Odp.: O! Wszyscy uważają, że jesteśmy najlepsi!
– Dziękuję za wywiad!
Odp.: Tak krótko???
– Wszyscy mają tak krótko!
Odp.: To na razie!

 

WYWIAD Z INSTRUKTOREM GRUPY MUZYCZNEJ PANEM KRZYSZTOFEM ROSPONDKIEM

DSCN0464

– Witam panie Krzysztofie! Prawdopodobnie jest Pan instruktorem grupy muzycznej…
Odp.: Prawdopodobnie tak
– Nad czym Pan pracuje ze swoją grupą ?
Odp.: Przede wszystkim nad muzyką do spektaklu, ale też budujemy własne instrumenty, które chcemy wykorzystać w tym spektaklu. Chcę, żeby grupa mogła zobaczyć na jakiej zasadzie instrumenty działają, skąd się bierze dźwięk, jak się on wydobywa. Dziś budujemy łuk muzyczny, nawiązujący do japońskich tradycyjnych instrumentów. Aby go wykonać wykorzystaliśmy m.in. pudło od starej gitary akustycznej.
– A po co tak w ogóle Pan to robi i dla kogo?
Odp.: Grupa muzyczna ma charakter służebny do spektaklu – będzie otoczką tego przedstawienia. Ale myślę , że przede wszytki m wszyscy – nie tylko nasza grupa – mamy okazję zrobić wspólnie coś fajnego, nauczyć się ciekawych rzeczy.
– A czy coś Pana zaskoczyło w trakcie zajęć ?
Odp.: Pozytywnie zaskoczyła mnie bardzo fajna atmosfera, jaka jest w grupie i mam nadziej, że się ona utrzyma do końca.
– Czyli jest Pan zadowolony ze swojej grupy…?
Odp.: Och, to jest bardzo fajna grupa!
– Czy uważa pan że mają talent?
Odp.: Oczywiście, że tak! W mojej grupie jest wielki potencjał! Ale… Talent ma to do siebie, że trzeba pozwolić mu się rozwijać… Czyli że każdy artysta musi żmudnie pracować nad swym rzemiosłem.
– Pana grupa mówiła nam już nad jakimi utworami pracuje…. Czy planuje Pan jeszcze jakieś kolejne utwory?
Odp.: Nie. Chcemy pójść w jakość, a nie w ilość.
– To ja w takim razie życzę udanej pracy i dziękuję za wywiad.
Odp.: Również dziękuję.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s